
Wywiad z Panią Agnieszką Bińkowską, właścicielką SzczyptaSwiata.pl, sklepu z chustami do noszenia dzieci i cudami z końca świata.
Chusta to przede wszystkim udogodnienie dla rodzica?
Tak, szczególnie dla świeżo upieczonego, który musi dopiero nabrać wprawy i pewności siebie w codziennym życiu z małą istotką czy tego, który ma jeszcze prowadzić drugiego malucha za rękę (co w przypadku pchania wózka lub niesienia zakupów staje się niewykonalne).
Chusta zastępuje nam ręce, możemy mieć maleństwo blisko siebie, a jednocześnie robić zakupy, spacerować po górach, sprawdzić pocztę, ugotować obiad czy odwiedzić galerię. Każda z tych czynności wykonywana z maluchem na rękach lub z wózkiem może stać się męczarnią. Wyjście z domu z wózkiem do lasu to cała wyprawa, z kolei na szybkie zakupy w sklepikach z wąskimi przejściami – to często stres i frustracja. Proszę sobie wyobrazić rodzinny spacer z niemowlakiem, gdy jedno z rodziców korzysta w wózka inwalidzkiego, chusta jest wtedy jedynym rozwiązaniem.
Tak, chusta jest w takim wypadku zbawienna. A jak skomentuje Pani przekonanie, że chusta ma też dobroczynny wpływ na dziecko?
„Chustowe” noworodki łatwiej przystosowują się do nowego świata – czują ciepło rodzica, słyszą jego bicie serca, czują się trochę jak w brzuchu u mamy. W chuście można nosić nawet wcześniaki, którym ta bliskość jest tym bardziej potrzebna. Dodatkowo, odpowiednie ułożenie nóżek dziecka zapobiega dysplazji bioder, a kontakt małego brzuszka z ciałem rodzica, dzięki stałemu masażowi, zapobiega kolkom.
Kręgosłup dziecka, który jest w chuście doskonale podtrzymany, zachowuje naturalną krzywiznę, inaczej niż w przypadku wózków. Do zalet dotyczących fizycznego rozwoju dziecka dochodzą niezliczone zalety natury psychologicznej: dziecko w chuście uczestniczy w życiu człowieka, a nie ogląda je tylko zza szczebelków lub z perspektywy „żaby”. Dziecko aktywnych rodziców uczy się bycia aktywnym.
Wielu rodziców boi się chust. Wydaje im się, że są niestabilne, że dziecko może z nich wypaść. Czy te obawy są słuszne?
Nie ma żadnej możliwości, aby dziecko wypadło z prawidłowo zawiązanej chusty. Chusta idealnie otula ciało malucha, poszczególne wiązania odpowiednie dla dzieci w różnym wieku zawsze są pomyślane tak, aby dziecko było całkowicie bezpieczne.
Najlepszą rekomendacją dla chust jest moim zdaniem to, że w ogromnej większości sprzedają je rodzice, którzy już się przekonali o tym jak może zmienić życie wydawałoby się zwykły kawałek materiału.
Wiązanie chust może być problematyczne i czasochłonne. Czy sztukę wiązania można z czasem opanować?
Pierwsze zetknięcie z pięcioma metrami materiału może być faktycznie przerażające, ale już po kilku wiązaniach pod okiem kogoś, kto już to robił, rodzic jest w stanie sam „zamotać” maleństwo. Warto poćwiczyć najpierw na lalce lub misiu, a dopiero potem na dziecku. Nieocenioną pomocą są zawsze inne chustowe mamy. Organizują się one w różnego rodzaju grupy i stowarzyszenia, warto więc poszukać, czy w okolicy nie działa np. Klub Kangura lub Stowarzyszenie Nośmy Dzieci.
W większych miastach działają już również szkoły noszenia dzieci w chustach udzielające porad i konsultacji. We Wrocławiu szczególnie polecam założoną przez dwie przesympatyczne mamy Szkołę Noszenia Przywiązanie (www.przywiazanie.szkola.pl). Poza tym sprzedawcy dodają przy zakupie lepsze lub gorsze ulotki. Świetnym źródłem informacji jest też internet.
Czy chusta jest lepsza od klasycznego nosidełka?
Najpierw powinniśmy uściślić, co oznacza pojęcie klasyczne nosidło. Istnieją bowiem miękkie nosidła ergonomiczne, które świetnie spełniają swoją funkcję. Ich zaletą w stosunku do chust jest to, że są łatwiejsze w użytkowaniu, minusem natomiast jest mniejsza uniwersalność – odpowiednia chusta posłuży nam od noworodka po przedszkolaka, do przeróżnych pozycji, nosidło już nie.
Innym typem nosideł są natomiast bardzo popularne nosidła sztywne, ze stelażem lub bez. Kręgosłup dziecka nie jest w takim nosidle bezpieczny, nóżki wiszą często bezwładnie, a powinny być ułożone w tzw. pozycji fizjologicznej, zwanej inaczej pozycją żabki. Niedopuszczalne jest to, co również widzimy często na ulicy, a mianowicie - noszenie dzieci przodem do otoczenia (wykrzywiając im w ten sposób kręgosłup) lub noszenie w ten sposób, że dziecko „wisi” bezwładnie opierając się na własnych genitaliach (jest to szczególnie niebezpieczne dla chłopców). W przypadku chusty nie ma takich problemów.
Czyli odpowiedź na pani pytanie brzmi: tak, chusta jest zdecydowanie lepsza od klasycznych nosideł.
Jak sprawdzić, czy chusta jest dobrej jakości?
Dobra chusta, to chusta tkana splotem skośno-krzyżowym, zapewnia ona rozciąganie się w takim samym stopni w obu kierunkach. Warto zwrócić uwagę czy wykonana jest z bawełny organicznej, zwłaszcza, gdy mamy w domu małego alergika. Niektóre chusty mają przyznany niemiecki certyfikat dla produktów najwyższej jakości (tzw. Öko Test – sehr gut). Chusty różnią się pomiędzy sobą miękkością i choć z czasem nawet te najtwardsze stają się miękkie, to warto poczytać lub podpytać inne mamy o ich wrażenia. Ze swojej strony polecam tkane w Gwatemali chusty Girasol – spełniają one wszystkie wymienione wyżej kryteria.















