Poradnik prawny

NEWSLETTER

Co 2 tygodnie informacje o nowych artykułach!
» więcej nt. newslettera

POLECANE SKLEPY

Wywiad z eko-tatą Strona 1 z 1

2011-01-26, Ostatnia aktualizacja: 2011-01-26

Artykuł główny

O tym, że bycie eko-tatą nie oznacza ulegania chwilowej modzie, o świadomym rodzicielstwie i zagrożeniach, jakie niesie ze sobą używanie jednorazowych pieluch, opowiada nam właściciel sklepu Pieluszkarnia.pl, pan Radek Dumański.

Państwo Radek i Ewa Dumańscy z asortymentem Pieluszkarni
Państwo Radek i Ewa Dumańscy z asortymentem Pieluszkarni
Wywiad z panem Radkiem Dumańskim, właścicielem sklepu Pieluszkarnia.pl.

Kto to jest eko-rodzic?
Chyba łatwiej byłoby powiedzieć, kim nie jest :-) Na pewno nie jest ekologicznym maniakiem podążającym za chwilową modą – choć pewno niektórym mogłoby się tak wydawać. Przede wszystkim chodzi o to, żeby być rodzicem świadomym. Umieć wybierać spośród tony produktów i usług takie, które są odpowiednie dla mojego dziecka i dla mnie. A dla mnie odpowiednie to przede wszystkim zdrowe, naturalne, jak najmniej nasączone chemią. Zamiast łykać wszystko, co proponują gazety, reklamy i piętrzące się na półkach poradniki, staramy się słuchać rodzicielskiej intuicji i wybierać takie rozwiązania, jakie nam ona podpowiada. Często wiąże się to z powrotem do natury i do korzystania z tego, co nam daje. Co nie znaczy, że nagle postanowimy sprzedać samochód, odłączyć elektryczność i zabrać się za uprawę roli :-). Można żyć ekologicznie, nie rezygnując ze zdobyczy techniki. I tak np. rezygnujemy z pieluszek jednorazowych na rzecz wielorazówek, ale są to wielorazówki nowoczesne, łatwe i przyjazne w użyciu.

Czy eko-rodzicielstwo zajmuje dużo czasu?
A czy jest jakiś model rodzicielstwa, który go nie wymaga?:-) Szkopuł w tym, na co się ten czas poświęca. My nie czujemy, żeby ten styl życia jakoś więcej nas kosztował. Kupujemy zdrową żywność, co wiąże się z tym, że czasem trzeba podjechać na bazarek, a nie kupić wszystko w hipermarkecie. Pieluszkujemy naturalnie, więc zamiast biegać do sklepu po kolejną paczkę wielorazówek, bierzemy się za pranie. Najmłodszą córę nosimy w chuście, więc nie musimy wybierać pomiędzy spędzaniem czasu z nią, a np. przygotowaniem obiadu czy poukładaniem klocków ze starszym synem. Wszystko zależy od organizacji – w końcu doba ekorodzica też ma tylko 24 godziny. Poza tym – mamy 4 dzieci, rozwijającą się firmę i dajemy radę, więc chyba każdy może.

Pieluszki wielorazowe mają wielu zwolenników, ale zdaje się, że większość rodziców cały czas stawia na wygodę i kupuje pieluszki jednorazowe…
Z tą wygodą to nie zupełnie jest tak. Nowoczesne pieluszki wielorazowe to coś zupełnie innego niż babcina tetra z ceratką, która rwała się przy każdym zapięciu, a pieluchy trzeba było wygotowywać i prasować, co rzeczywiście mogło być kłopotliwe. Dzisiaj mamy wielorazówki, które krojem, sposobem zapinania, przypominają standardowe jednorazówki, tylko wykonane są z dużo zdrowszych materiałów, z organicznej bawełny, antybakteryjnego bambusa. A otulacze, które zastąpiły ceratkę, są wodoodporne, oddychające i trwałe. Pranie też nie stanowi już problemu – w każdym domu jest pralka, która przy małym dziecku i tak jest bardzo często używana. Tak naprawdę problem tkwi w błędnym przekonaniu, że to skomplikowane i trudne. Wystarczy spróbować i okazuje się, że wcale tak bardzo.

Jakie zagrożenia niesie za sobą używanie pieluch jednorazowych?
Podstawowy problem z jednorazówkami to zawarta w nich chemia, z którą skóra dziecka ma kontakt praktycznie cały czas przez pierwsze 2 lata życia. Firmy wręcz prześcigają się w produkcji nowych, coraz bardziej chłonnych modeli. Na dzień, na noc, na basen. Ale to, że pieluszka mieści 3 szklanki wody i nie wycieka z niej ani kropla, nie jest naturalne. Chłonność jednorazówek zapewniają poliakrylany – absorbenty, które zamieniają mocz w żel. Wysuszają skórę, odpowiadają z podrażnienia, wysypki, uczulenia. Te substancje w latach osiemdziesiątych wycofano z Tampaxów, uznając je za szkodliwe, a w pieluszkach są wciąż obecne. Do tego w każdej jednorazówce występuje ok. 50 składników chemicznych, które mają kontakt ze skórą dziecka. W procesie produkcji jednorazówek pojawiają się też dioksyny (produkt uboczny wybielania celulozy), które występują na liście substancji rakotwórczych. Wszystko to sprawia, że dziecko w najbardziej wrażliwym okresie jest narażone na działanie szkodliwych substancji. Pomijając już, że z roku na rok produkowane są coraz większe rozmiary jednorazówek, bo stałe uczucie suchości w pieluszce sprawia, że dzieci dużo wolniej przechodzą trening czystości. To tylko część konsekwencji, jakie niesie ze sobą ten cud techniki. Konsekwencji dla zdrowia dziecka, nie mówiąc o wpływie na środowisko. A przecież każda jednorazówka rozkłada się blisko 500 lat – idąc takim trybem nasze dzieci będą dorastały na pieluchowym śmietnisku.

Rodzice martwią się, że używanie pieluch wielorazowych jest czasochłonne i pracochłonne. Czy rzeczywiście tak jest?
Tak jak już mówiłem, to bardziej kwestia nastawienia niż realny problem. Współczesna popkultura lansuje to, co szybkie, łatwe, jednorazowe – ignorując konsekwencje takiego stylu życia. Wygodnie ma być teraz, w tym momencie. Z pieluszkami jest tak samo – wyciągam z paczki, zakładam, zdejmuje, wyrzucam i już. Ale wystarczy chwilkę się zastanowić i okazuje się, że na dłuższą metę, to szybciej, sprawniej i wygodniej jest właśnie z wielorazówką. Kupuję raz i nie muszę zaprzątać sobie głowy tym, że właśnie kończy się paczka i trzeba biec do sklepu. Nie mnożą się sterty śmieci, które każdego dnia trzeba usuwać. Pranie przy małym dziecku i dwójce dorosłych osób to i tak prawie codzienny standard, a przy obecnych pralkach i proszkach, możemy prać pieluszki z resztą rzeczy. Nie trzeba wygotowywać, prasować. I nie tracimy energii na walkę z odparzeniami, które w przypadku wielorazówek zdarzają się bardzo rzadko.

Jakie korzyści czerpią rodzic i dziecko z używania pieluszek wielorazowych?
Dla mnie największa korzyść to przekonanie, że chronię moje dziecko przed szkodliwym działaniem chemii na tyle, na ile jestem w stanie. I to jest najważniejsze, cała reszta to dodatkowe bonusy. Pieluszki wielorazowe w większości są wykonane z naturalnych tkanin – bawełny, antybakteryjnego bambusa, dzięki czemu nie ma problemów z odparzeniami, podrażnieniami, skóra jest zdrowsza, bo zachowuje swoją naturalną równowagę. Dzieci mają też niezaburzony kontakt ze swoim ciałem – czując wilgoć w pieluszce, łatwiej przechodzą trening czystości. Badanie wykazały też, że temperatura ciała w pieluszkach jednorazowych jest średnio o 0,5 stopnia podwyższona, co niekorzystnie wpływa na rozwój układu moczopłciowego u dzieci, szczególnie u chłopców – w wielorazówkach ten problem znika. A co do dodatkowych korzyści, to wiem, że dbam o środowisko, oszczędzając mu kolejnych ton odpadów. Dbam też o swój portfel, bo choć na pierwszy rzut oka może na to nie wygląda, to pieluszkowanie wielorazówkami jest w efekcie jest sporo tańsze. No i zawsze mamy już gotową wyprawkę dla kolejnego dziecka.

Prowadzenie sklepu z pieluszkami ekologicznymi to pasja czy sposób na zarobek?
Jedno i drugie. Zaczęło się od pasji, a właściwie od narodzin naszego synka. Szukaliśmy jakiejś alternatywy dla jednorazówek, ale 4 lata temu rynek pieluszek wielorazowych w naszym kraju był delikatnie mówiąc w powijakach. Musieliśmy więc szukać poza Polską i tak się zaczęło. Testowaliśmy kolejne rodzaje, modele i zobaczyliśmy, że na świecie głośno mówi się o negatywnych skutkach pieluch jednorazowych, że są na ten temat badania, powstają artykuły. Pomyśleliśmy, że warto przenieść tę wiedzę i doświadczenie, które udało nam się zgromadzić, na nasz grunt. A potem już się potoczyło :-)

Dziękujemy za rozmowę!
 

Strona 1 z 1
 
Powrót do głównego artykułu