Artykuły - Mięso i wędliny

WSZYSTKIE ARTYKUŁY

NAJNOWSZE KOMENTARZE DO ARTYKUŁÓW
-
2012-02-17 14:42:47 Do artykułu:
Treść:Gratuluję wyrafinowanego podniebienia... Mięso oddzielane mechanicznie to pazury,kupry,skóry,dzioby itp. zmielone na gładką masę w przemysle nic się nie marnuje. A karmienie małych dzieci tym gównem to już totalna pomyłka bo ich przewody pokarmowe nie przyswajają takich "frykasów" ......~Adam














2012-05-14 13:25:23 Do artykułu:
Treść:
Z praktyki: jeżeli nie zrobisz sam - nie ufaj żadnej przetworzonej żywności. Żadnej.
Od parówki poprzez pieczywo na wódce kończąc.
Był taki żarcik na "Nowym Pomponie" - kierownik masarni biadolił, że ceny zamienników mięsa tak drastycznie wzrosły, że przyjdzie zakładowi produkować parówki z mięsa.
Niby śmieszne.
Należy wybrać drogę, czy chce sie być zjadaczem śmieci czy poświęcić czas na produkowanie własnych wyrobów, czy też poświęcić go na szukanie żywności o przyzwoitym składzie i smaku.
mam świadomość, że nie każdemu się chce, co do czasu mam prostą teorię ... zawsze jest lepiej poświęcić czas na zabawę w kuchni, wędzarni niż gapić się w tv na durne programy i jeszcze głupsze seriale.
Nie każdy ma dar, chęci, umiejętności oraz miejsce i środki na realizację tych "fanaberii". Fakt.
Wtedy należy poszukać, a zapewniam, że nie będzie problemu ze znalezieniem, "domowego" producenta "jedzenia". Z uwagi na podłą naturę ludzką - tu również należy zachować ostrożność, czasami pęd do szybkiego zarobku prowadzi do iście ekwilibrystycznych wyczynów ze składem produktów. Metodą poczty pantoflowej możne jednak przeprowadzić wywiad środowiskowy :) a nie rzucać się na pierwszego z brzegu "domownika" .
To co piszę to nie jest wiedza tajemna, to samo życie, obserwacje ludzi, ich zachowań i wejrzenie w głąb siebie.
Od lat staram się nie kupować w dużych sklepach, z czasem coraz więcej sam produkowałem, dzisiaj jestem, o ile to możliwe, świadomym konsumentem - nie jest to coś niesamowicie skomplikowanego. Produkcja własnych wyrobów, w tym i parówek, nie jest czymś co można by porównać do lotu na Marsa. To fajne, miłe, przyjemne zajęcie, dające satysfakcję i zdrową/zdrowszą żywność. Nie jest też dużo droższe, jeżeli nie tańsze nawet.
Jest za to czasochłonne, dla większości to zapewne przeszkoda nie do przejścia i zaakceptowania. Cóż, jestem w tej szczęśliwej sytuacji, .że dla mnie grzebanie się w mięchu, przy wędzarni , generalnie w kuchni, jest przyjemnością.
Lepiej odstawić na moment kosiarkę (niech trawa wyrośnie o cm więcej), lepiej nie obejrzeć w tv jak za szmacianką biega 22 kolesiów, i pewnie lepiej nie siedzieć do nocy w pracy by szef miał wrażenie, że już głębiej wejść mu nie możemy - i zrobić coś co bez obrzydzenia będziemy mogli, my i nasi bliscy, włożyć do ust, może nawet z przyjemnością..... czego życzę obok odwagi, ciekawości i bezkompromisowości.
Amen.