Poradnik prawny

Kupiony towar jest wadliwy – gwarancja

Gwarancję od roszczenia z tytułu niezgodności towaru z umową odróżniają dwa bardzo ważne elementy:

  • po pierwsze, w gwarancji osoba jej udzielająca (a może to być nie tylko sprzedawca, ale – i tak jest najczęściej – także producent towaru) potwierdza nam, że dany towar przez wskazany w dokumencie gwarancji okres czasu nie będzie miał wad.
  • po drugie gwarancja – w odróżnieniu od roszczenia z tytułu niezgodności towaru z umową – jest dobrowolna i może zostać przez udzielającego gwarancji sformułowana dowolnie.

Gwarancja udzielana jest bez odrębnej opłaty poprzez oświadczenie osoby udzielającej gwarancji. Oświadczenie takie zamieszczane jest w dokumencie potwierdzającym gwarancję. W dokumencie tym zawierane są także wszystkie zasady udzielonej gwarancji, w tym obowiązki kupującego i udzielającego gwarancję, a także nazwa i adres gwaranta albo jego przedstawiciela na terenie RP, czas trwania i zasięg terytorialny gwarancji.

Ponadto w gwarancji powinno znaleźć się stwierdzenie, że gwarancja na sprzedany towar konsumpcyjny nie wyłącza, nie ogranicza ani nie zawiesza uprawnień kupującego wynikających z niezgodności towaru z umową.

W przypadku udzielenia gwarancji dokument gwarancyjny powinien zostać przekazany kupującemu wraz z towarem. Jeżeli wraz z towarem nie otrzymałeś dokumentu gwarancyjnego musisz przyjąć, że na ten towar gwarancja nie została udzielona, a więc kupujesz towar bez gwarancji.

Najważniejszą rzeczą, o której należy pamiętać w przypadku gwarancji, jest to, że jest to dobrowolne oświadczenie złożone przez udzielającego gwarancji, dlatego też osoba udzielająca gwarancji może dowolnie ukształtować uprawnienia kupującego zarówno jeżeli chodzi o czas trwania gwarancji, jak i jej zakres.

Udzielający gwarancji może ograniczyć jej obowiązywanie tylko do określonych elementów towaru. Np. udzielający gwarancji może sobie zastrzec, że wady usuwał będzie w ciągu 30 dni roboczych.

Dlatego warto przeczytać dokładnie dokument gwarancyjny i zastanowić się, jak bardzo korzystne lub niekorzystne są warunki udzielonej gwarancji. Co z tego bowiem, że gwarancja udzielona jest na 3 lata, jeżeli udzielający gwarancji napisze w warunkach, że gwarancja obejmuje tylko niektóre elementy kupionego towaru (np. tylko bęben w całej pralce) a naprawa może zająć do 6 miesięcy?

Jeżeli jednak gwarancja zostanie udzielona, możesz ją w pełni wykorzystać. I tutaj ujawnia się druga różnica pomiędzy gwarancją a roszczeniem z tytułu niezgodności towaru z umową. Gwarancja pozwala Ci na skorzystanie z uprawnień opisanych w dokumencie gwarancji, jeżeli w trakcie trwania gwarancji ujawni się wada towaru. Nie musisz udowadniać, że wada ta istniała w chwili wydania towaru, a jedynie, że ujawniła się w czasie trwania gwarancji.

Uwaga! Niektórzy producenci udzielają gwarancji, która w pewnym stopniu obejmuje też uszkodzenia mechaniczne towaru, jednak nie jest to regułą. Dlatego zapoznaj się dokładnie z gwarancją udzielona na kupiony przez Ciebie produkt, by wiedzieć, czego oczekiwać w przypadku uszkodzenia sprzętu.

 

 

NAJNOWSZE PYTANIA DO PRAWNIKA

  • 2012-01-27 16:49:40 zwrot towaru

    Czy dowód zamówienia i jego zrealizowanie czyli otrzymanie towaru jest dowodem zawarcia umowy poza lokalem przedsiębiorstwa? chce dokonać zwrotu towaru i przedsiębiorca upiera się że może to nastąpić tylko na podstawie faktury lub paragonu, których jednak nie otrzymałam!!! czy ma racje? oświadczenie o odstąpieniu od umowy wysłałam już 20.01. ale na razie jest ono awizowane więc towar chciałam wysłać dziś. Po skontaktowaniu się z tym przedsiębiorcom, usłyszałam ze towar mogę odesłać tylko na podstawie faktury lub paragonu i jak chce to może mi je wystawić fakturę. Tyle że zanim ją otrzymam to minie 10 dni na zwrot towaru!!!!! a jak mu powiedziałam o 14 dniach na zwrot towaru to powiedział ze to sie nie liczy bo dotyczy umowy i obowiązuje ten regulamin. "Każdy produkt zakupiony w naszej firmie w sprzedaży poza lokalem można zwrócić do 10 dni od daty zakupu. Produkt nie może być uszkodzony. Ma być w pełni sprawny. Zwrot może być dokonany na adres firmy z pełną dokumentacją sprzedaży. Nie przyjmujemy paczek za pobraniem. Ze zwracanym towarem należy zwrócić dokument potwierdzający dokonania transakcji: Fakturę Vat lub Paragon. Oprócz tego proszę zamieścić adres zwrotny, numer telefonu i numer konta bankowego na który mają zostać przelane środki pieniężne"


    co mam zrobić??? czy mam jechać ponad 100 km i zwrócić towar osobiście???? i żądać wręczenia mi faktury żeby ten facet miał wszystko tak jak on chce???? chociaż wydaje mi się że to nie jest tak jak on mówi....

    POMOCY!!!!!10 dni mija w niedziele!!!!!
  • 2012-01-23 18:39:53 Interentowy sklep Playstation - czy taki zapis w regulaminie jest legalny?

    Witam,
    Ponownie [url=http://www.forum.jakkupowac.pl/showthread.php?tid=6882]kontynuuję[/url] wątek mojej batalii z Sony, ale myślę, że to już końcówka i za chwilę będę gotowy i będę wiedział na czym stoję.

    Liczę, że to już ostatnie moje pytania w tej sprawie i bardzo proszę o odpowiedź naszego Radcę Prawnego :).

    W końcu znalazłem zapis w regulaminie Sony, który tłumaczy moje kłopoty.
    Ów regulamin dostępny jest [url=http://sonyentertainmentnetwork.com/pl/tosua.html]tutaj[/url], sam bym do niego nie dotarł, link podał mi użytkownik Sebatrox z oficjalnego forum Playstation.
    Ale do rzeczy.

    Pytania:
    1. Czy jest dopuszczalne w polskim prawie by regulamin sklepu internetowego, gdzie ceny są w złotówkach (ale sam sklep już nie, i przed wejściem jest pytanie czy się zgadzam, by był w języku innym niż polski) był w innym języku niż polski. Pytanie dotyczy regulaminu sklepu, nie samego sklepu.
    2. Najważniejszy, z mojego punktu widzenia jest punkt 6 ww. regulaminu, a w szczególności ostatni jego akapit, który wg. mnie jest kuriozalny:

    "We will try to ensure that prices, ratings and descriptions shown on Sony Online Network are accurate but errors may occur. We will try to correct any errors as soon as these come to our attention. If we discover an error in the price of items you have ordered, we will contact you as soon as possible. You will have the option of either reconfirming your order at the correct price or cancelling it. If we are unable to contact you, your order will be cancelled and the purchase price refunded to your wallet. To the extent permitted by applicable law, we exclude all liability to you for errors made in product descriptions."

    W wolnym tłumaczeniu, bez pięknych słówek: "Jeśli MY, SONY, się pomylimy [u]na naszą niekorzyść[/u] (np. podamy w sklepie przez przypadek zaniżoną cenę gry) i ty, jako Klient taką grę kupisz, MY anulujemy twój zakup (czyli nie będziesz mógł korzystać z zakupionej gry), ale oddamy Ci pieniądze jedynie na twój wirtualny portfel w naszym Sklepie, które i tak będziesz musiał wykorzystać na zakupy w naszym sklepie. Ew. możesz dołożyć kasę i kupić grę już po poprawionej (wyższej) cenie.

    I ostatnie zdanie jest najlepsze: (W domyśle) Jeśli pomylimy się na [u]naszą korzyść[/u], "Nie ponosimy odpowiedzialności za błędy zawarte w informacjach o produktach sprzedawanych w naszym sklepie!" Czyli jak kupię grę, która miała w opisie informację, że jest w języku polskim, a po ściągnięciu, okazało się, że nie ma języka polskiego, SONY nie ponosi za to odpowiedzialności!!!!!

    Moje pytanie do Radcy Prawnego: czy taki zapis w regulaminie sklepu jest w polskim prawie dozwolony?

    3. Czy dobrze interpretuję początek ostatniego zdania "To the extent permitted by applicable law" jako zabezpieczenie Sony przed posądzeniem o bezprawne zapisy w regulaminie? Jak to zinterpretować, i wykorzystać by domagać się właściwego produktu (w myśl polskiego prawa), a nie zwrotu pieniędzy, czy kuriozalnej dopłaty?

    Bardzo, bardzo proszę o odpowiedzi w takiej formie (jak dla dziecka):
    1. Tak/Nie + komentarz
    2. Tak/Nie + komentarz
    3. Tak/Nie + komentarz
    ==
    Pozdrawiam
    Tomasz
  • 2012-01-19 10:34:16 Oficjalne stanowisko ws. zwrotu i niezgodności towaru z umową - wstyd Sony!

    Witam,
    (w nawiązaniu do [url=http://forum.jakkupowac.pl/showthread.php?tid=6880]tego[/url] tematu)
    Mam już oficjalne stanowisko Sony i w związku z tym proszę o "ludzką" poradę.

    Tak jak przypuszczałem, pieniądze zostały mi zwrócone na wirtualny portfel, w kwocie za jaka kupiłem grę 17.12.2011 - 139 zł. Poinformowano mnie, że jeśli zakupię grę w cenie aktualnej (219 zł), to Sony zwróci mi różnice na wirtualny portfel - 80 zł, którą to kwotę będę mógł jedynie wykorzystać na inne produkty w sklepie Sony.

    Zna Pan/i moje stanowisko, nie chcę nic dopłacać, ani kupować już w tym sklepie, chcę mieć to za co zapłaciłem. Jak, i czy w ogóle, mogę to osiągnąć?

    P.S.
    Uprzejmy Pan w infolinii Sony zastrzegał się, że Sony nie udało się dogadać z wydawcą i dlatego nie ma możliwości ponownego obniżenia ceny gry.
    Tylko, że to nie było potrzebne, można było to rozwiązać przekazując na maila (podawane przy rejestracji, więc ściśle powiązane z danym kontem osoby reklamującej) tzw. kod promocyjny na kwotę 80 zł. Taki kody są dodawane czasami do różnych produktów, w formie zdrapek, równie dobrze można je przesłać mailowo do zainteresowanych Klientów. Miałem nadzieję, że tak to zrobią, ale jak widać business is business.

    Czy mogę, i jeśli tak to jak, się temu jakoś przeciwstawić?
    Jeśli mogę, to proszę o podpunkty, krok po kroku.

    ==
    Pozdrawiam
  • 2012-01-18 21:26:56 Zwrot towaru i sklep który na siłę chce odesłać nowy produkt zamiast pieniędzy

    Witam.
    Mam poważny problem z wynegocjowaniem zwrotu pieniędzy od pewnego Katowickiego sklepu internetowego z branży IT/RTV. Oto opis sytuacji:
    Zakupiłem 4 podzespoły komputerowe za pośrednictwem internetu.
    13.12.2011 otrzymałem paczkę, podłączyłem podzespoły i tego samego dnia (po stwierdzeniu, że jeden z nich nie działa) rozpocząłem mailową konwersację mającą na celu zwrócenie płyty głównej. Niestety (a może stety, bo jeszcze odesłano by mi ponownie niesprawny towar) z dobroci serca wspomniałem o tym, że zwracam towar (zwracam, a nie reklamuję) ponieważ moim zdaniem jest niesprawny i sklep powinien to sprawdzić, aby uniknąć kolejnych kłopotów związanych z wysyłaniem niesprawnego sprzętu. Poinformowano mnie, że skoro nie upłynęło 10 dni to mogę zwrócić płytę, ale na wszelki wypadek polecono mi na paczce zamieścić numer serwisowy RMA. Dyskusja trwała kilka dni.
    19 lub 20 grudnia wysłałem paczkę (mam pokwitowanie z poczty) wraz z kartką na której podałem swoje pełne dane, numer konta do przelewu i krótką informację o tym co i dlaczego zwracam.
    28 grudnia otrzymałem zadziwiającego maila w którym serwis pisze, że płyta została wysłana do dystrybutora i czekają na potwierdzenie usterki. Zacząłem podejrzewać, że coś jest nie tak. Zapytałem więc jaki związek ma decyzja dystrybutora skoro ja zwracam towar, a nie reklamuję.
    Dopiero 11 stycznia otrzymałem informację o tym, że nie dostarczyłem płyty do siedziby sklepu w ciągu 10 dni od otrzymania paczki [jeśli dobrze rozumiem to mam 10 na wysłanie, a nie dostarczenie pod drzwi firmy], więc nie mogę liczyć na zwrot towaru. Zarzucono mi, że nie załączyłem żadnego pisma i łaskawie dano do zrozumienia, że w związku z powyższymi zarzutami rozpoczęto procedurę reklamacyjną, a nie zwrotną.
    Będąc pewnym swego i nieco sfrustrowanym ciągnącą się sytuacją dnia 12 stycznia (minęło już grubo ponad 14 dni w ciągu których powinienem otrzymać zwrot pieniędzy) napisałem, że jeśli nie wywiążą się ze swoich obowiązków będę zmuszony sprawę skierować do sądu.
    Po upomnieniu i 3 dniach (mam całą historię mailowej konwersacji) w odpowiedzi po raz kolejny usłyszałem, że mam podać adres do wysyłki, bo płyta została wymieniona na nową, a zwrotu pieniędzy nie będzie, ponieważ: 1. Towar nie trafił do nich w ciągu 10 dni od odebrania go przeze mnie (13 odebrałem, 20 wysłałem). 2. Nie załączyłem pisemnej informacji (załączyłem, ale jak mam to teraz udowodnić?). i dodatkowo coś nowego, bo chyba zaczęli wątpić w siebie -> 3. "Z informacji jakie otrzymałem osoby przyjmującej sprzęt na naprawę gwarancyjną wynika że płyta nosiła ślady użytkowania co również uniemożliwia zwrot do 10 dni" (nie nosiła żadnych śladów, kolega który ze mną mieszka może to poświadczyć, ale nie wiem co to zmieni skoro dystrybutor wymienił płytę na nową).

    Co mam teraz zrobić by uzyskać zwrot pieniędzy? Czy droga sądowa jest jedynym wyjściem? A jeśli tak to czy korespondencja mailowa i zeznanie kolegi z mieszkania wystarczy by sprawiedliwość zatriumfowała?

    Pozdrawiam
    Kamil Kuś

    PS
    Zakładając czarny scenariusz, czyli że zwrotu nie będzie, ewentualną sprawę przegram i wracając na tarczy z sądu podam adres wysyłki tej nieszczęsnej płyty. To czy będę jeszcze mógł ją zwrócić skoro od dnia pierwszego otrzymania (13 grudnia) do dnia pierwszego wysłania (20 grudnia) nie minęło 10 dni? Np 31 stycznia kurier przekazuje mi paczkę, a ja ją 31 od razu odsyłam jako zwrot? Czy takie coś jest możliwe w świetle prawa?
  • 2012-01-18 14:17:54 Przetrzymywanie pieniędzy - bezprawne czy nie?

    Witam,
    Moje pytanie wiąże się z tematem, który opisany został na tym forum, [url=http://forum.jakkupowac.pl/showthread.php?tid=6872]tutaj[/url].
    A mianowicie ciekaw jestem czy polskie prawo (i jeśli tak to jakie, cywilne, bankowe, inne?) przewiduje poniższą sytuację jako bezprawną?

    By zrobić zakupy w Playstation Store trzeba najpierw przelać odpowiednią kwotę na wirtualny portfel powiązany z kontem Playstation, a dopiero z niego pobierane są pieniądze na dany produkt/grę.
    Firma Sony, gdy popełnia błąd w swoim sklepie internetowym i sprzedaje nie ten produkt, który powinna (błędnie podlinkowana gra, np. nie taka wersja językowa jak w informacji o niej), zwykle oddaje pieniądze za daną grę (równocześnie dezaktywując ją zdalnie, tak, że nie można jej użyć) przelewając je z powrotem na ww. wirtualny portfel. I teoretycznie, zazwyczaj, Klient po prostu wtedy kupuje właściwą wersję i sprawa jest zamknięta.
    W moim przypadku sprawa się skomplikowała, ponieważ Sony, po popełnieniu błędu, zmieniło cenę gry (ja ją kupiłem w weekendowej promocji). I teraz ich rozwiązanie sytuacji prawdopodobnie będzie wyglądać tak:
    Przeleją mi pieniądze, które wydałem na grę, na wirtualny portfel. Tyle, że oczywiście będzie ich za mało bym mógł grę kupić po obecnej cenie. Dlatego Sony będzie chciało "mi iść na rękę" i zaproponują oddanie mi wirtualnej różnicy, gdy już dokonam zakupu po wyższej, aktualnej cenie. Czyli, jednym słowem, jak przeleję jeszcze dodatkową kwotę na wirtualny portfel Sony, będę mógł kupić grę po standardowej cenie, a oni "oddadzą" mi różnicę na wirtualny portfel.

    Moje pytania w związku z powyższym:

    Czy taka praktyka jest legalna?
    A co jak ja nie chcę tej różnicy wydawać na kolejne produkty Sony?
    A co jeśli ja chcę by te pieniądze wróciły na moje konto bankowe?
    Jak to się ma do nieoprocentowanego przetrzymywania pieniędzy?
    W regulaminie jest informacja, że tak działa właśnie Playstation Store, że nie uwzględnia się zwrotów, nawet w informacji o grze jest to powtórzone, ale [b]czy taki zapis regulaminu jest uprawniony w polskim prawie?[/b]
    ==
    Pozdrawiam
    TomeG